0:00
/
Transcript

Wyobraźnia archeologiczna, czy też to masz?

Ukryty mechanizm pod grubą skórą lasu. :)

Dlaczego tak często szukam wsi, których nie ma? Nie wiem, może dlatego, że to, co zniknęło, wciąż oddycha pod powierzchnią ziemi. Może dlatego, że cisza potrafi być głośniejsza niż współczesny świat.

Sędyty to nie pierwsze moje zanurzenie w przeszłość. Wszystkie je nagrywam, a więc – jeśli chcecie posłuchać, jak brzmi pamięć – zajrzyjcie do Dziennika Zmian”.
Ale dziś wróćmy do konkretnych współrzędnych.

Słyszysz to?

To nie jest dźwiękowa pocztówka z lasu. To rżenie koni, trzask ognia, echa dawnych spotkań, jarmarków, świętowań i bitew, które wciąż krążą między pniami olsztyńskiego Lasu Miejskiego. Każdy z nas usłyszy tam coś innego. To pewna. Alebo nic.

Jesli nic - to przychodzę z pomocą.

Słyszę ten puls.

Zapraszam do miejsca, które jest zaledwie rzut beretem od centrum Olsztyna, a jednak czasem umyka ciekawskim. Do Sędyt.
To nie będzie spacer. To będzie włączenie dośćjuż zardzewiałego mechanizmu czasu.

Geometria niewidzialnego

Kiedy stoję w tym lesie z moimi rozmówcamii, wszystko się przestawia. Percepcja, rytm oddechu, uważność.
Mirosław Hoffmann, archeolog z trzydziestoletnim doświadczeniem, mówi, że archeologia to biografia życia — nie historia przedmiotów.
Opowiada mi o Pomielinie, wsi, która już nie istnieje, a jednak wciąż ma w sobie jakąś magię. Tam grobowce z IV wieku splecione są z „morowymi” pochówkami z 1709 roku. Kiedy o tym mówi, ziemia wokół jakby gęstniała.

Te tereny są żarłoczne. Chcą pamiętać więcej, niż potrafią unieść.

Mirosław wspomina o srebrnych dirhemach z Bagdadu, o koliach z bursztynu znalezionych w Piórkowie. Słuchając go, widzę arabskich kupców, którzy dawno temu dotknęli tej ziemi. Myślałam, że to głusza, a to przecież była część świata.

Robert Klimek z kolei ciągnie mnie w inne miejsca — grodziska w Jezioraku i Bezledach. Mówi o nich: „pruskie miejsca romantyczne”.

Lubię tę nieoczywistą metaforę. Bo to romantyzm dziki, mokry, pachnący torfem.
Robert śmieje się, że dotarcie tam to skala trudności pięć na pięć: trzeba czasem wykąpać się w rzece albo zniknąć w bagnie. Ale może tylko wtedy można naprawdę dotknąć przeszłości?

Co robi z nami las

Zastanawiam się, co dzieje się z naszym mózgiem, gdy stoimy w takim miejscu. Czuję, że to czysta neurobiologia — i dosyć czysta magia.
Kiedy patrzę na pagórek, który Robert identyfikuje jako dawny wał, wyobraźnia zaczyna tworzyć obraz: wały, palisady, ludzie, ogień. Hipokamp zapamiętuje, kora przedczołowa skleja to w film.

To jest właśnie wyobraźnia historyczna. Nasz sposób, by przekroczyć fizykę czasu.

Jak pisał Piotr z Dusburga w XIV wieku:

Prusowie czcili gaje, pola, wody. Nie ścinali drzew, nie łowili ryb.


Czuję podobną pokorę.

To dopiero początek

Sędyty to tylko jedna taka wieloznaczna przestrzeń na mojej mapie.
Zostaję w tych gęstwinach dłużej, bo to dopiero pierwsze odczytanie leśnych opowieści.
Jeśli czujesz, że Twoje wewnętrzne ucho nastroiło się na te echa – zostań.
A jeśli chcesz, wirtualną czarną kawę możesz zostawić niżej – wypijemy ją razem, słuchając, jak pod skórą lasu wciąż rżą konie.

Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian

Dziękuję!

Discussion about this video

User's avatar

Ready for more?